Obiecałam sobie, że pomimo permanentnego braku czasu postaram się, aby w kwietniu pojawiły się co najmniej 4 recenzje książek. Zobaczymy co mi z tego wyjdzie, ale mam nadzieję, że w razie nie dotrzymania słowa będę mogła liczyć na Waszą wyrozumiałość ;) Tak czy siak dzisiaj zapraszam na drugą kwietniową recenzję:
Carrie Karasyov, Jill Kargman: Szkoła dla snobów
moja ocena: 4/7
Opis fabuły:
Nazywam się Lucy Peterson i powiem wam jedno: kompletnie nie pasuję do swojej nowej szwajcarskiej szkoły z internatem. Kawior do każdego posiłku, obowiązkowe fraki na balu (bo smokingi wyszły z mody), wycieczki do Genewy, zakupy u najlepszych projektantów, a wśród uczniów prawdziwe koronowane głowy... To nie moja bajka. Jestem zwykłą amerykańską nastolatką. Dostałam się tu dzięki stypendium i chcę dać czadu w klasie oraz na korcie, aby dostać się na dobrą uczelnię.
Tyle tylko, że w tej chwili wychodzę z siebie, by zrobić wrażenie na chłopaku, który wpadł mi w oko. Tak się składa, że jest księciem. W dodatku wplątałam się w koszmarną aferę z brukowcem, a najpopularniejsze dziewczyny w szkole uczyniły mnie obiektem swoich złośliwości. W co ja się wpakowałam?
Moja opinia:
Myślę, że jest to idealna książka dla tak zwanej młodszej młodzieży, zwłaszcza dziewczynek w wieku ok. 12-15 lat. Wydaje mi się, że starsze osoby mogą uznać tę książkę za nierealistyczną i zdecydowanie zbyt "przesłodzoną". Osobiście zachwycałam się jej fabułą kiedy chodziłam do gimnazjum, ale nie jest to książka, która pomimo upływu lat cieszy tak samo.
Autorzy skupiają się na opisaniu uczuć głównej bohaterki, której świat zmienił się całkowicie. Z przeciętnej i niezbyt zamożnej nastolatki stała się członkiem bardzo zamożnej elity, w której nie umie się odnaleźć. Perypetie, które jej się przytrafiają często są ponad jej siły. W książce znajdziemy wszystkie te elementy, które sprawią, że nastolatki pokochają Lucy. Widzimy rodzącą się miłość, przyjaźń oraz zdradę. Autorzy w bardzo realistyczny sposób ukazują cierpienie młodej dziewczyny po stracie najbliżej przyjaciółki. Uważam, że książka jest warta polecenia dla młodych dziewczyny, ponieważ pokazuje ona w bardzo przystępny sposób, że zdrada w przyjaźni to nie koniec świata. Czasami człowiek musi stracić osobę, która z pozoru wydaje się być najbliższa na świecie, aby odnaleźć prawdziwych przyjaciół. W końcu, powtarzając sentencjonalny zwrot, "Prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie". Ta powieść pokazuję, że to stwierdzenie, choć stare i wyświechtane, kryje w sobie najszczersza prawdę.
Do następnego!






