sobota, 18 lipca 2015

Błękitny Zamek- recenzja książki

Hej!
Dzisiaj przygotowałam dla Was kolejną zaległą recenzję. Tym razem chciałabym pochylić się nad kolejną książką Lucy Maud Montgomery- "Błękitny Zamek".  Jestem to pierwsza z pojedynczych powieści autorki ( nie posiada ona kolejnych części), która tak bardzo podbiła moje serce. Zapraszam do lektury.


Lucy Maud Montgomery- "Błękitny Zamek"
ocena: 7/7



Opis fabuły:
Valancy Striling ma ciężki los. W wieku dwudziestu dziewięciu lat ciągle mieszka z matką i ciotką, które traktują ją jak dziecko. Reszta krewnych dokucza jej z powodu staropanieństwa. Przed szarą rzeczywistością dziewczyna ucieka w świat fantazji – tam, w Błękitnym Zamku, adorują ją najprzystojniejsi rycerze.
Kiedy Valancy otrzymuje list o krytycznym stanie swojego zdrowia, postanawia zwalczyć nieśmiałość i zacząć żyć pełnią życia. Czy uda jej się usamodzielnić? Czy przeżyje szaloną przygodę rodem z powieści jej ulubionego autora? I czy odnajdzie miłość?

Moja ocena:
Jeśli śledzicie mojego bloga od samego początku to wiecie doskonale, że przeczytanie tej pozycji było jednym z czytelniczych celów na ten rok. Z niecierpliwością czekałam kiedy pojawi się ona w "Kolekcji z Zielonego Wzgórza" i byłam nieco rozczarowana kiedy się okazało, że będzie to jedna z ostatnich powieści jakie się ukarzą. Jednak jak to się mówi co się odwlecze to nie uciecze i tak też w końcu mogła zagłębić się w tej lekturze. Pierwsze wrażenie: rozczarowanie! Pierwsze 30 stron było na maksa przegadane i nie zawierało w sobie chociaż cienia akcji. Byłam bardzo zawiedziona, jednak swoim zwyczajem (nigdy nie odłożę książki, którą zaczęłam czytać dopóki jej nie skończę, choćby nie wiem jak mi się nie podobała) postanowiłam kontynuować czytanie. Było warto: książka jest naprawdę fascynująca!
Autorka tym razem zafundowała nam romantyczną historię, którą od klasycznych romansów dzieli po prostu wszystko. Nie wiem w sumie an ile mogę sobie pozwolić jeśli chodzi o zdradzenie fabuły, żeby nie zafundować Wam klasyczną spoileru. Jednak muszę napisać, ze historia, która przydarzyła się Valancy oczaruje Was swoja prostotą: dziewczyna dowiaduje się, ze jest ciężko chora i że zostało jej kilak miesięcy życia, dlatego postanawia uwolnić się od toksycznej matki i odnaleźć siebie. Nie wiem czy zauważyłyście, ale fabuła jest niezwykle współczesna: moim zdaniem dziewczyna, o której piszę, mogłaby mieszkać w moim mieście i jeździć ze mną autobusem. I właśnie to spodobało mi się podczas czytania: miałam wrażenie, że czytam współczesna historię. Tym razem miałam możliwość poznać zupełnie inną Montgomery, co sprawiło, że jeszcze mocniej się w niej zakochałam. 
Podsumowując, uważam, że Błękitny Zamek to książka, której nie da się nie pokochać: Valancy i jej otoczenie pozwolą nam się przenieść w obłędną scenerię Błękitnego Zamku i zapomnieć o naszych codziennych troskach.

Pozdrawiam!


TU MNIE ZNAJDZIECIE:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz