środa, 21 stycznia 2015

Srebrny zestaw: delikatny wisiorek i kolczyki

Hej!
Wiem już, że nie każda z Was przepada za dużymi naszyjnikami, dlatego dzisiaj przygotowałam propozycję delikatnej biżuterii. Przyznam się Wam, że ja noszę takie delikatne zestawy na jakieś większe okazje: wesele, studniówka. Natomiast na codzień stawiam na większe elementy, jednak nie oznacza to, że nie lubię takich delikatnych dodatków. Po prostu wydaje mi się, że na mnie lepiej prezentują się większe elementy biżuteryjne. A jak ejst z wami?





naszyjnik: W. Kruk (79.99 zł)
kolczyki: W.Kruk (59.99 zł)

Do następnego!

sobota, 17 stycznia 2015

Karmimy psiaki

Hej!
Dzisiaj wyjątkowo post oderwany od głównej tematyki bloga. Nie wiem czy już Wam mówiłam, ale od dawna bardzo chętnie angażuję się we wszystkie akcje organizowane przez stronę karmimy psiaki. Nie ukrywam, że bardzo kocham zwierzęta i od dawna staram się pomagać tym potrzebującym. Szczególną miłością darzę psy, nie wiem czemu akurat je... może dlatego że sama mam wesołego sznaucera o imieniu Funt? Tak czy siak chciałabym Was bardzo gorąco zachęcić do zaangażowania się w akcje organizowane przez powyższa fundację. Co możecie zrobić? Możliwości jest mnóstwo. Zobaczcie sami:

Chcesz pomóc psiakom? Możesz to zrobić poprzez udział w poniższych akacjach:

Wymieniłam tutaj jedynie niektóre możliwości. Większość z nich nic Was nie kosztuje, a dla zwierząt znaczy wiele: dostaną posiłek i będą miały gdzie spać. Oczywiście gorąco namawiam Was do uczestnictwa w tych oraz w innych akcjach ( nie tylko związanych z portalem karmimy psiaki).
A każdego blogera zachęcam do wstawienia na swój blog poniższego bannera:






Pamiętajcie: 
                 YOU DON’T NEED A REASON TO HELP!

piątek, 16 stycznia 2015

Droga do zielonego wzgórza - recenzja książki

Hej!
Pamiętacie z dzieciństwa książkę "Ania z zielonego wzgórza"? Nie wiem jak wy, ale ja pokochałam Anię tak mocno, że przeczytałam po kilka razy każdą z książkę opowiadających o jej przygodach. Dorosła Ania nie była może tak zabawna jak szalona rudowłosa nastolatka, ale za to jej historie wzruszały jeszcze bardziej. Dlatego kiedy zobaczyłam w księgarni książkę opowiadającą o przygodach Ani za nim ta trafiła na zielone wzgórze bardzo się ucieszyłam.


Budge Wilson- "Droga do zielonego wzgórza"
ocena: 4/7


Opis treści: Prequel do bestsellera wszech czasów obejmujący okres od narodzin Ani do jej przyjazdu na Wyspę Księcia Edwarda. W życiu Berty i Waltera Shirley szczęśliwego małżeństwa dwojga nauczycieli pojawia się ktoś wyjątkowy: na świat przychodzi ich ukochana córeczka Ania. Niestety, wkrótce oboje umierają, a życie małej dziewczynki staje się bardzo trudne. Musi ciężko pracować, opiekować się dziećmi rodziny...

Moja wrażenia: Niestety, książka nie spełniła w pełni moich oczekiwań. Jako prawdziwa fanka Ani Shirley spodziewałam się powieści, która będzie w pełni nawiązywać do historii tej rudowłosej bohaterki, a także będzie napisana w podobnym stylu jak przygody Ani stworzone przez Lucy Maud Montgomery. Autorka natomiast podeszła do sprawy nieco inaczej. W książce można znaleźć nawiązanie do losów Ani. Trzeba również przyznać, iż Pani Wilson miała bardzo przemyślaną i logiczną koncepcję losów bohaterki, jednak nie wszystkie fakty wspomniane przez Montgomery zostały uwzględnione w powieści Wilson. Ponadto styl pisania zupełnie odbiega od tego, którym posługiwała się kreatorka postaci Ani. Osobiście zdaję sobie sprawę, że tym razem do oceny podchodzę bardzo surowo, ponieważ książka ma wiele pozytywnych aspektów, a fabułą jest niezwykle dynamiczna. Jednak nic nie poradzę na to, że do oceny podchodzę przez pryzmat Lucy Maud Montgomery, choć doceniam oczywiście fakt, że Budge Wilson stara się kreować własną rzeczywistość dla Ani.

Pozdrawiam!

czwartek, 15 stycznia 2015

Yankee Candle

Hej!
W ostatnich tygodniach miałam okazję sprawdzić czy obecne ostatnio na wielu blogach zapachy Yankee Candle rzeczywiście tak bardzo różnią się od zwykłych, zapachowych świeczek. Muszę Wam zdradzić, że zanim dostałam te świeczki jako prezent pod choinkę, byłam przekonana, że na pewno nie są takie fantastyczne, a ich obecność na tylu różnych forach/blogach wynika z tego, że są to posty sponsorowane. Tutaj chciałabym zaznaczyć, że ten post do takich nie należy ;) Lecz po wypróbowaniu pierwszych 3 zapachów muszę stwierdzić, że te świeczki są...niesamowite!
Chcecie poznać moje opinie o poszczególnych zapach? Zapraszam!




zapach: Candy Cane Lane. 
ocena: 6/7
Jest to świąteczny zapach. Wyczuwalne aromaty to mięta pieprzowa, słodkie ciasteczka oraz kremowy, waniliowy cukier. Ja najbardziej czuje miętę połączoną z ciasteczkami, ale nie piernikami tylko bardziej takimi kruchymi łakociami. Zapach wprowadza w świąteczną atmosferę i idealnie sprawdzi się do pokoju dziennego.




zapach: Child wish
ocena: 4/7
Zapach łączy w sobie aromat polnych kwiatów. Jest bardzo świeży, delikatny i spokojny. Spodoba się osobom lubiącym owocowe i kwiatowe aromaty. Mi osobiście kojarzy się z latem więc warto zapalić go w zimowy wieczór aby choć na chwilę przenieść się na łąkę pełną kwiatów. Ma w sobie coś delikatnego i urzekającego. Jednak według mnie jest on zbyt delikatne, mam wrażenie że przypomina nieco zapach dezodorantu, dlatego daję mu tylko 4 punkty.


zapach: Beach flowers
ocena: 5/7
Kolejny zapach, który łączy w sobie aromaty kwiatów. Najbardziej wyczuwalna jest lilia. Osobiście przypomina mi nieco zapach z babcinego ogródka, w którym zazwyczaj było wiele kwiatów ;) Moim zdaniem ten zapach idealnie nadaje się na spotkanie z przyjaciółkami przy kawie w zimowe wieczory ;)


Na gwiazdkę dostałam 5 różnych zapachów, jednak już planuję zakup kolejnych. Myślę, że szczerze mogę polecić te świeczki, jednak każdy powinien indywidualnie wybrać zapachy, które mu odpowiadają. Podobała Wam się ta recenzja? Czy chciałybyście zobaczyć recenzję dwóch pozostałych zapachów? Czekam na Wasze opinie w komentarzach!

Pozdrawiam!



wtorek, 13 stycznia 2015

Bransoletki z duszą

Hej!
Dzisiaj mam dla Was post z 2 robionymi przeze mnie bransoletkami. Przyznam szczerze, że trochę się stresuję przed ich pokazaniem, ponieważ zrobiłam je samodzielnie i nie wiem czy przypadną Wam do gustu. Jednak jak już zdecydowałam się na ich pokazanie to "raz kozie śmierć" ;) 
Są to bransoletki robione z drobnych kawałków szkła. Wykonanie ich jest możliwe tylko pod warunkiem dostępu do szlifierki i lutownicy. Ja swoje zrobiłam już jakiś czas temu. Bardzo je lubię i noszę do codziennych stylizacji. Co o nich sądzicie? Chciałybyście, aby na blogu pojawiało się więcej biżuterii z tego gatunku? Napiszcie w komentarzach ;)





Bransoletki: DIY

Na blogu pojawiło się już kilka postów dlatego chciałabym Was zapytać czy odpowiada Wam wielkość zdjęć jakie wstawiam? Czekam na opinie w komentarzach ( jeśli amcie jakieś inne zastrzeżenia to również chętnie wezmę je pod uwagę czy kolejnych postach ;) ).
Pozdrawiam!